Czasami rozmawiając ze znajomymi, którzy określają się jako "wierzący - niepraktykujący" pytam, dlaczego nie chodzą do kościoła. Odpowiedzi są na prawdę różne, najczęściej to: nie mam czasu, nie mam takiej potrzeby, nie lubię naszego księdza. Wiadomo jednak, że to tylko wymówki.
Brak czasu?
Niektórzy cały tydzień pracują, chodzą do szkoły, mają masę różnych zajęć. Jednak gdy w niedzielę znajdą trochę wolnego, wolą odpocząć po całym tygodniu. Czy nie możemy poświęcić godziny naszego wolnego czasu dla Jezusa? On tak bardzo chce abyśmy "zmarnowali" czas dla Niego, a przecież kocha nas z wzajemnością, czy więc nie możemy poświęcić paru chwil dla kogoś kogo kochamy? I ta jedna godzina nie będzie przecież jakimś wielkim wyrzeczeniem. A cud jakiego świadkami będziemy na Mszy Świętej, wart jest wszystkich pieniędzy. :)
Jeśli ktoś powie, że w niedziele również pracuje, to odpowiem, że ja też i mimo wszystko znajduję czas na pójście do kościoła. :)
"Jak poczuję potrzebę pójścia do kościoła to pójdę..."
A jeśli nie poczujesz nigdy takiej potrzeby? Sam nie wiesz ile będziesz czekać. Czy to nie będzie świadome izolowanie się od Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie? Trzeba zauważyć, że Chrystus nie będzie robił nic na siłę, On czeka na nas. Więc czy czasem sami sobie nie robimy krzywdy taką postawą?
"Na złość księdzu nie pójdę do kościoła..."
Nie po to chodzimy do kościoła! Jakbym miał chodzić do kościoła dla księdza, to też bym nie chodził. Tam ma liczyć się dla nas Bóg. Ale ksiądz (czy go będziesz lubił czy nie) jest tam po to, żeby ułatwić Ci spotkanie z Chrystusem. Jest narzędziem w jego rękach. Na Mszy Świętej księża mają przeprowadzić nas przez czas jej trwania jak najbardziej owocnie. A jak nie byłoby księży, to z czyją pomocą dokonałby się cud przeistoczenia? ;)
Jezus jest wszędzie, ale Jezusa pod postacią Eucharystii zobaczymy tylko i wyłącznie w kościele. Postarajmy się więc, żeby choć raz w tygodniu spotkać się tam z Nim. Nie odbierajmy sobie obcowania z tak wielkim cudem. :)
Z Bogiem! :)

Szkoda ze tak malo ludzi to rozumie,ci ktorzy chodza wiedza poco ida,ale czy ktos chce czy nie jest jednak Bozym dzieckiem,jest przeciez ochrzczony,wiec powinien sie zastanowic poki niejest za pozno
OdpowiedzUsuńPan Bóg jest wszędzie... Modląc się w domu, w ciszy i skupieniu... rozmawiając z Bogiem w czterech ścianach mojego mieszkania, nie narażam się na plotki, obmowy "moherowych beretów" siedzących w kościele w moim małym miasteczku i szepty w kościele za swoimi plecami.... a jak mam potrzebę wyspowiadania się i przyjęcia Ciała Chrystusa, jadę do oddalonego o ok. 30 km. miasta wojewódzkiego, gdzie jestem anonimowa i tak też jestem traktowana przez spowiednika, w przeciwieństwie do księży w mojej parafii, którzy wiedzą więcej o mnie, niż ja sama....
OdpowiedzUsuńPotwierdzam to co piszą inni: szczerze wierzę w Boga, Matkę Boską i Jezusa, ale w księży nie - nie wierzę, tym bardziej, że byłam świadkiem, gdy wyśmiewali się ze staruszek przystępujących do spowiedzi przed Świętami Wielkanocnymi...
Po pierwsze to bardzo dziękuję za komentarz. :)
UsuńJeśli chodzi o obgadywanie i ocenianie przez innych to rozumiem, że nie jest to przyjemne. Ale co z tego? Pogadają i zaraz znajdą inny temat do rozmowy. Takie rzeczy nie mogą być dla nas przeszkodą w obcowaniu z Jezusem ukrytym w Hostii. Czy naprawdę opłaca się rezygnować z tak cennego daru przez grupę obgadujących ludzi?
Jeśli chodzi o spowiedź to nie spowiadamy się księdzu tylko Panu Jezusowi. :)
Pozdrawiam, z Bogiem :)
tak spowiadamy się Bogu.... TO PO CO JEST KSIĄDZ - po to,żeby nie przestrzegać tajemnicy spowiedzi i wyśmiewać się z ludzi spowiadających się.... ? i nie pisz mi tutaj o tajemnicy spowiedzi, bo albo jesteś fanatykiem księży, albo nie masz bladego pojęcia co się dzieje wśród księży i społeczności kościelnej....
OdpowiedzUsuńKsiądz w konfesjonale jest tak jakby pośrednikiem. Dzięki niemu wiemy, że nasze grzechy zostały wysłuchane, on zadaje nam pokutę i wreszcie od niego słyszymy, że Bóg odpuścił nam nasze grzechy.
UsuńI nie, nie jestem fanatykiem księży. :) Ale proszę też o nieuogólnianie. To, że jeden lekarz zrobił błąd, nie oznacza, że cała służba zdrowia jest nic nie warta.