Kilka razy zdarzyło mi się spotkać z negatywnym nastawieniem ludzi do Spowiedzi Świętej. Przez to nie przystępują do sakramentu pokuty i pojednania. A nie wiedzą co tak naprawdę tracą.
Powodów nieprzystępowania do spowiedzi słyszałem już wiele. Ale najczęściej to wstyd (a raczej dyskomfort mówienia o swoich grzechach) oraz negatywne nastawienie do kapłana w swojej parafii (bo obgaduje, krzywo patrzy, itp.).
"Mam tyle grzechów, że aż wstyd mówić."
Jeśli chęć pozbycia się grzechów, oczyszczenia swojej duszy to wstyd, no to chyba jest coś nie halo. Nie można patrzeć na spowiedź tylko tak, że to wyrzucenie na wierzch swoich złych uczynków. Należy się skupić raczej na tym, co nastąpi później, czyli na rozgrzeszeniu. Nasza dusza wtedy zostaje "odkurzona" i to jest w tym wszystkim piękne! :) A to, że trzeba znaleźć odwagę na przyznanie się do wszystkiego co złe... No cóż, nie jest może to nic przyjemnego, ale skoro mieliśmy odwagę grzech popełnić to i miejmy odwagę go wyznać.
"Bo przed księdzem to tak głupio..."
Nie spowiadamy się przed księdzem tylko przed Bogiem!!! Kapłan jest jego narzędziem, pośrednikiem, który ułatwia nam pojednanie z Nim. Zdarza się, że ludzie mówią, że po spowiedzi ksiądz z ich parafii krzywo się na nich patrzy, potrafi rzucić komentarz, a nawet (o zgrozo!) wytknąć palcem (Bogu dzięki, że niewiele jest takich przypadków). Wiadomo, jesteśmy ludźmi i naturalne, że takie sytuacje nas zniechęcają. Ale jakby na to spojrzeć inaczej, to co z tego, że obgada nas ksiądz (który przecież jest też tylko człowiekiem), jeśli z Panem Bogiem mamy wszystko poukładane? To właśnie powinno być dla nas najważniejsze.
Sakrament pokuty i pojednania jest jedyną możliwością żeby powiedzieć Bogu "przepraszam i żałuję", oraz usłyszeć "wybaczam ci". Mimo uprzedzeń, złych doświadczeń, nie rezygnujmy z tego wspaniałego daru. To jedyna droga do oczyszczenia naszej duszy oraz przyjęcia Chrystusa ukrytego w Hostii.
Z Bogiem! :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz