wtorek, 3 stycznia 2017

Wizyta duszpasterska - kolęda

Raz w roku nadchodzi czas wizyty duszpasterskiej, tzw. Kolędy. W tym czasie księża odwiedzają swoich parafian w ich domach. Jaki jest cel tej wizyty?


Wielu ludzi traktuje księży chodzących "po kolędzie" jak poborców podatkowych. Wizyta duszpasterska kojarzy im się przede wszystkim z kopertą. Nie jest to jednak cel w jakim duszpasterz nas odwiedza w tym czasie.

"Pokój temu domowi."


Gdy byłem dzieckiem kolęda wywoływała w domu małe poruszenie. Mieszkanie musiało być wysprzątane, na stole biały obrus, na nim zapalone świece, krzyż, woda święcona i kropidło. Dotatkowo wraz z bratem zostawialiśmy zeszyty od religii. Czasem był jeszcze jakiś medalik bądź różaniec do poświęcenia. Lampki na choince musiały być zapalone i tak czekaliśmy aż przyjdą najpierw ministranci, którzy przychodzili przed duszpasterzem zaśpiewać kolędę i oznajmić, że ksiądz zaraz przyjdzie. Zawsze było lekko nerwowe wyczekiwanie, czy idzie, gdzie już jest.
Gdy ksiądz przekroczył próg mieszkania, padały słowa: pokój temu domowi i wszystkim jego mieszkańcom. Następnie kapłan witał się ze wszystkimi domownikami podając im rękę, co we mnie jako w dziecku wywoływało dumę, że ważna osoba którą widywałem na mszach świętych po drugiej stronie ołtarza, uścisneła moją dłoń.
Potem modliliśmy się wszyscy, przy czym ksiądz biorąc kropidło do ręki, błogosławił naszą rodzinę. I właśnie to jest najważniejszy według mnie element wizyty duszpasterskiej, błogosławieństwo nam, naszemu domowi.

"No i co tam u was?"


Po modlitwie, błogosławieństwie i przejrzeniu zeszytów od religii, ksiądz rozmawiał z nami. Pytał jak nasze zdrowie, praca, jak mija nam życie. To kolejny ważny element kolędy. Taka swoista integracja kapłana z parafianami. Ma to ukazać duszpasterzom czy ludzie w ich parafiach mają jakieś problemy, zmartwienia. Ewentualnie rozwianie wątpliwości dotyczących wiary. Pokazuje skalę ubóstwa w parafii i daje możliwość udzielenia pomocy ze strony kapłanów.

Koperta?


To zostawiłem na koniec, bo wierzcie lub nie, ofiara jest najmniej ważną częścią wizyty duszpasterskiej. Być może trafialiśmy zawsze na dobrych księży, ale fakt faktem nie garnęli się do wzięcia koperty. Spotykałem się rownieź z sytuacjami, gdzie kapłan po otrzymaniu ofiary, albo nie brał jej wcale, albo pytał się, czy na pewno to nie problem. I tak to właśnie powinno wyglądać.

Na koniec dostawaliśmy zazwyczaj po obrazku z wizerunkiem jakiegoś Świętego, które wklejało się do zeszytów. Ksiądz zegnał się z nami, życzył nam wszystkiego dobrego. Przez cały czas nikt nie czuł, że przyszedł jakiś gość po pieniądze za pomachanie kropidłem. Była to chwila w której całą rodziną otrzymaliśmy błogosławieństwo na cały rok. I właśnie tak powinniśmy do tego spotkania podchodzić. Nie wszystko musi kręcić się wokół pieniędzy.


Z Bogiem! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz