Witam. Chciałbym podzielić się swoim świadectwem. Wszytko zaczęło gdy jeszcze uczęszczałem do szkoły podstawowej. Zaczęła się masturbacja, a po upływie jakiegoś czasu również pierwsze filmy pornograficzne. Wtedy nie patrzyłem na to jako poważny grzech ale jako chwilę odprężenia, jako coś czym mogę się pochwalić swoim rówieśnikom, aby być bardziej akceptowanym i lubianym i po prostu podobało mi się to. Lata mijały i mijały a ja coraz bardziej się w tym pogrążałem, aż przyszedł okres końca gimnazjum...
Wtedy zacząłem interesować się Bogiem, częściej chodziłem do kościoła i zacząłem czytać Pismo Święte. Po upływie krótkiego czasu uświadomiłem sobie jak wielkim i ciężkim grzechem jest masturbacja i pornografia. Postanowiłem z tym skończyć jak najszybciej. Myślałem, że po prostu przestane to robić i tyle... Ale jak się można domyślić nie wytrzymałem bez tego kolejnego dnia. Wtedy zrozumiałem, że jestem od tego uzależniony i będę miał ogromny problem aby z tego wyjść, widziałem jak wielkie spustoszenie we mnie to uczyniło... Patrzyłem na kobiety jak na przedmiot którym mogę zaspokoić swoje pragnienia, nie przestawałem o tym myśleć, nie potrafiłem cieszyć się niczym oraz stałem się bardzo agresywny. Potrafiłem się złościć, obrażać i wyzywać z byle powodu. Codziennie prosiłem Boga aby mi pomógł, ale nic się nie zmieniało. Najgorsze w tym wszystkim było to, że gdy to robiłem miałem świadomość, że obrażam tym Boga i jest to grzech, ale wtedy całkowicie zmieniał mi się tok myślenia i nie umiałem przestać. A potem te okropne wyrzuty sumienia, niby nikt o tym nie wiedział tylko ja i Pan ale te wyrzuty sumienia były tak silne, sprawiało mi to ogromny ból w środku. Wytrzymałem bez tego najdłużej 2 tygodnie i potem znowu kolejny upadek. Chodziłem co niedzielę do spowiedzi, ale nie czułem się po niej lepiej... I tak przez cały rok, aż pewnego dnia zacząłem odmawiać nowennę pompejańską i pewnego wieczora został mi do odmówienia jeszcze jeden różaniec... Byłem wtedy bardzo załamany i postanowiłem szczerze porozmawiać z Jezusem i błagać go aby mnie uzdrowił. Zawierzyłem wtedy całe swoje życie, plany, marzenia, rodzinę, Maryi oraz Jezusowi, wybaczyłem z całego serca tym, którzy zawinili kiedyś przeciwko mnie i sam prosiłem Boga o przebaczenie i w szczególności o uzdrowienie z nałogu... Podczas modlitwy bardzo płakałem i błagałem Boga aby to ode mnie zabrał bo już nigdy nie dam rady się podnieść. Po skończonej modlitwie włączyłem Facebooka i to co tam zobaczyłem spowodowało, że wybuchłem radością. Było to zdjęcie z napisem SŁYSZAŁEM TWOJĄ MODLITWĘ , WIDZIAŁEM TWOJE ŁZY, UZDROWIĘ CIĘ. Wiedziałem, że Bóg mnie właśnie uzdrowił. Od tamtej pory nie mam już tego problemu i często i głęboko obcuję z Bogiem w modlitwie jak nigdy dotąd.
JESTEM WOLNY!
Teraz chcę powiedzieć coś wszystkim którzy zmagają się z różnego rodzaju nałogami: ZA NIC W ŚWIECIE NIE PODDAWAJCIE SIĘ. Po każdym upadku On was podniesie jeśli go poprosicie, pamiętajcie że Bóg was kocha,widzi wasze starania i nigdy was nie zostawi, Bóg ma swój czas i swoje miejsce. Więc zawierzcie Mu się, a na pewno niedługo będziecie wolni.
Z Bogiem!
Z Bogiem!
Uzdrowiony

Bóg jest mega wielki. Dziękuję za świadectwo
OdpowiedzUsuńDobrze, że powstała ta strona. Jest tu wiele historii oraz przekazu, które potrafi człowieka zachęcić do rozmyśleń. Dzięki wszystkim w tym Bogu.
OdpowiedzUsuń