Od kilku miesięcy w mediach przewija się temat obrony życia poczętego. Ciągłe kłótnie na temat kiedy zaczyna się życie, nie dają ludziom od siebie odpocząć. A sprawa jest przecież oczywista.
Gdy w ciele kobiety dochodzi do zapłodnienia, nie ma wątpliwości, że to początek nowego życia. Jest to po prostu początkowe stadium rozwoju człowieka. Nazywanie tego maleńkiego, rozwijającego się dziecka "zlepkiem komórek" jest, moim zdaniem, nie na miejscu. To już jest przecież człowiek, posiadający własne DNA, rozwijający się w szybkim tempie.
"Moje ciało, moja sprawa."
No właśnie tak nie za bardzo. Ten maleńki człowiek ma swoje ciało, swoje własne cechy, rozwija się na odrębnego, samodzielnego osobnika. Nie jest częścią ciała jak wątroba czy nerka. Dlaczego więc niektórzy chcą decydować o jego prawie do życia? Bo nie może sam się obronić? Najłatwiej zabić tego, który nie krzyczy...
Nowa dusza
Z chwilą poczęcia dziecko ma już swoją duszę! Ba, zanim zostało poczęte, Bóg już je doskonale znał, miał już plan na jego życie. A niektórzy chcą być od Boga mądrzejsi. I to jeszcze z jakich nieludzkich powodów chcą pozbawić nowego człowieka życia... Status materialny, wygoda, itp. Dziecko nie jest wtedy postrzegane jako cud (a przecież jest cudem, jedynym, niepowtarzalnym), ale jako problem. Nikt nie zwraca uwagi, że ten "problem" ma ogromną chęć do życia. Ale o zdanie nie pyta go nikt.
"Żeby nie cierpiało..."
No nikt nie chce, żeby jego dziecko cierpiało, logiczne. Ale lekiem na jego cierpienie ma być zabicie go? Módlcie się, żeby wasi lekarze nie przyjęli takiej ideologii... Zresztą już teraz niektórzy uznają choćby podejrzenie zespołu Downa jako powód do aborcji, czyli zabójstwa.
"Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych."
Nie dostaliśmy prawa do zabijania. Tylko Bóg może decydować kiedy nasze życie się rozpocznie i kiedy się zakończy. Jeśli w naszym życiu ma pojawić się dziecko, nie idźmy na wygodę, która zresztą jest nieludzka, a weźmy odpowiedzialność za nowe życie.
I na koniec, ci, którzy nie widzą w aborcji nic niemoralnego, niech zastanowią się, co by było gdyby przed laty ktoś postanowił "usunąć" ich? Wszystkie dobre chwile, każda radość, każda podjęta decyzja, wszystkie spotkania ze wspaniałymi ludźmi, każde doświadczenie - tego by nie było. Czy z tej perspektywy aborcja również jest normalną, nienaruszającą ludzkiego sumienia sprawą?
I na koniec, ci, którzy nie widzą w aborcji nic niemoralnego, niech zastanowią się, co by było gdyby przed laty ktoś postanowił "usunąć" ich? Wszystkie dobre chwile, każda radość, każda podjęta decyzja, wszystkie spotkania ze wspaniałymi ludźmi, każde doświadczenie - tego by nie było. Czy z tej perspektywy aborcja również jest normalną, nienaruszającą ludzkiego sumienia sprawą?
Z Bogiem! :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz