MÓJ PSALM
I choć umrę za dnia jak Łazarz,
Ty nie pozostawisz dzieła rąk swoich na stracenie!
Stanę na Syjonie i oddam się Twej ocenie…
Ulituj się w tedy Panie nad swoim sługą!
Nie pozwól mej duszy być głuchą.
Zostałem stworzony abym Cię wielbił…
Abym każdego dnia przy Tobie był.
Wspomnij Panie na swe przymierze,
Które nie przeminie i w tej erze!
I wyciągnij swoją dłoń ku mnie,
Żebym nie kroczył w ciemności, jak złym śnie…
Mów do mnie Panie i uczyń mnie swymi ustami.
Niech ludziom służę w ten sposób dobrymi radami.
Niech stanę się podporą, dla tych co się chwieją.
Niech będę powagą dla tych co się z Ciebie śmieją!
Wstrzymaj swój gniew nad tą Ziemią
I posyłaj Ducha i Miłosierdzie co ją przemienią.
Pragnę być w Twoich rękach narzędziem! Aby dobro zwyciężyło prędzej.
Boże niech mi grzech nie będzie poczytany, Bo wiem, że to on zadał Ci największe na krzyżu rany!
Że nie ludzie Cię skrzywdzili lecz mój grzech,
To on zabrał Ci ostatni wdech…
Niech więc ofiara Twojego Syna nie idzie na marne,
I niech me serce po tym życiu starte, Odrodzi się w Tobie w bieli!
Chcę żeby ludzie wiedzieli,
Że w Jezusie nic nie przemija, nie idzie na stracenie!
Niech Nas wszystkich dosięgnie zbawienie...
Aleksander Waszak

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz